{poranek}

Miasto jeszcze śpi, jeszcze nie słychać gwaru rozmów.

{wioślarz}

{P&P}

Pepan w zatoce pulpońskiej.

{analog}

Nikon w kafanie „Dva ribara”.

{Hotel Platani}

Nie sposób nie przejść koło hotelu Platani w Trebinje.

{Фото}

Wstępujemy do zakładu fotograficznego. Tu pan Nedžo ratuje mój światłomierz. Za wymianę baterii nie bierze ani grosza.

{pozostałości}

{juliusek i krempita}

{kafić}

Zasiadamy pod cyprysami i zamawiamy kawę.

{skrótem do…}

W Trebinje załatwiamy wakacyjne sprawunki i odwiedzamy miejsca, które lubimy.

{Trebinje}

{Dva Ribara}

W Trebinje odwiedzamy najstarszą kafanę w Hercegowinie. Działa od 113 lat.

{wiecznie zielone}

Cyprysy stoją absolutnie cicho i nieruchomo. Tu dziś wypijemy kawę.

{kafana}

Siedząc tak, przyglądałam się życiu kafany. Taki ze mnie „jugo”człowiek.

{zakątek}

{łódeczka}

Mój Marynarzyk zabiera mnie na łódkę i płyniemy na drugi brzeg. Jest już po zachodzie słońca.

{slow kufer}

{Uvala Janska}

Wieczorami docierały nikłe odgłosy z przeciwległego brzegu.

{pršut }

Danijela przyniosła nam lokalne smakołyki. Trochę szynki pršut, lokalny ser, kiełbasę kulen , kikiriki i migdały.

{wiosłowanie}

Dobry przepływ energii w ciele i wodzie.

{Neum}

Poranny spacer pod drzewami.

{plavac mali}

Dojechaliśmy na Pelješac. Osiołek czekał na nas.

{pod mirtem}

{kafa}

Świeżo zmielona kawa i chwila warta zapamiętania. Pierwsza kawa u Pulpo.

{stani}

Na kamieniach, pod krzewem mirtu. Przystanek na kawę w Hercegowinie. Wykładamy krzesełka i od razu czujemy klimat śródziemnomorski.

{Old Neretva Train Bridge}

{Jajce}

Wieczorny spacer po starym mieście (čaršija) w Jajce.

{Diva Grabovica}

{burek na śniadanie}

Nadal w ścisłej trójce. Burek King, Jablanica.

{ispod sača}

Obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Bośni i Hercegowiny. Burek King (ispod sača), Jablanica.

{przez Bośnię}

Dzień trzeci. Droga do Jablanicy. Zaczynają się tunele i strome zakręty. Trasa wije się wśród gór.

{Dolna Styrja}

Drugi dzień drogi. Słowenia – Dolna Styria. Przystanków brak, ale znajdujemy miłe i zaciszne miejsce na skraju pola. Śniadanie w takich okolicznościach przyrody smakuje wyśmienicie. Przypomina mi się…

{postój}

Śniadanie na murawie, ale to jeszcze nie Morawy. Tak czy siak są ławeczki, jest zielono, pogoda też dopisuje.

{no to boisko}

Trutnov – pierwszy przystanek w drodze. Brak parkingów leśnych, więc zatrzymujemy się na boisku. Tak to już jest w Czechach, że albo zatrzymasz się na łowisku albo boisku…

{chwile}

T. kupuje nowe buty u Wilka. Tego samego dnia J. kreśli rysunek młynka walcowego. Wszystko dzieje się w swoim czasie.