Mówimy, że jedziemy „na pieczarkę”, wtedy gdy wyjeżdżamy do starego sadu, za miasto, na sąsiednią wyspę. Tradycyjnie pakujemy dużo jedzenia, conajmniej bochenek chleba, termos z kawą, książki ogrodnicze i nasiona. Jakaż to ogromna różnica: być tam, a tu.

Barbara
Fajne określenie „na pieczarkę”…A tak sobie wyobrażam, że najlepsze jest pakowanie prowiantu
. Nieprawdaż?!
Llooka
Pieczarka! Co za cudna nazwa dla cabinka
admin
Tak
Pieczarka jako kryjówka. No i są tu prawdziwe pieczarki pod starymi drzewami.
admin
Oczywiście!
Pakowanie prowiantu trwa długo i zajmuje pół auta ;-)))